Nieprawidłowe praktyki i uwolnienie od jaszczura

Początek

Kacper: „Ja Kacper scalam się z moją prawdziwą duszą, moją prawdziwą WJ i moją Nadjaźnią. Przyjmuję inspirację, ochronę od moich prawdziwych jaźni i proszę o pokazanie tematu tej sesji co wpływa na moje serce”.

Jak pisałem to widziałem podpięcie pod zbiorcze serce.

Nikodem: Jestem i czytam.

Kacper: Teraz widzę jakieś trzy istoty, które stoją gdzieś w oddali i obserwują.

„Ja Kacper zwalniam wszystkich strażników tej sesji, wszystkie istoty pilnujące, channelingujące, podsyłające powierzam miłości i uwalniam się od ich działań i obecności”.

Nikodem: Chwila moment. Pierwsza rzecz. Nigdy nie powtarzaj tych formułek. Gdybyś zobaczył jakie to ma energie. To rozbija strukturę energii i ciała mentalnego (głowy).

Kacper: OK. Jakieś usztywniające. Zanim usiadłem do komputera to z automatu napisałem.

Nikodem: To cię łączy z systemem, takimi przeźroczystymi energiami.

A co ci mówi dusza po zadeklarowaniu takiego przywołania?

Kacper: To nie jest dobre.

Zacząłem kaszleć.

Nikodem: Tak właśnie działa tresura. Czym różni się wyrażenie „powierzam bogu”, „powierzam się bogu” od „powierzam miłości”? To jest ten sam mechanizm, który przenosi na zewnątrz moc sprawczą. Napisałeś dalej: „widzę jakieś trzy istoty, które stoją gdzieś w oddali i obserwują”, czyli co: twoja dusza, wj i nj (to akurat w tym przypadku jest zabawne). I dlaczego „miłość” ma ciebie posłuchać i ulegać twoim żądaniom? Czy zasadą miłości nie jest po prostu być. A jeśli tak to czy nie czarujesz tutaj? To przywołanie nie różni się niczym od pieczęci Reiki. Tylko energia jest bardziej wysublimowana.

Kacper: Tak wcześniej robiłem, normalnie wryte w pamięć.

Nikodem: Idź może pod kuchenkę, zapal tam ogień i kaszlem niech wyjdzie ta kulka.

Kacper: Wróciłem. Coś czarnego, jakiś kłębek zbitych energii blokujących. Tamto scalenie faktycznie przez system, bo niby że bez systemu nie ma kontaktu z duszą.

Nikodem: Dobra panie. Coś przechodzi przez ciebie i atakuje. Dostaw krzesło z prawej lub lewej strony, ale w odległości 1,5-2 metrów od siebie.

Kacper: OK. Tak, coś mąci.

Nikodem: Nakazuję temu co siedzi w Kacprze usiąść na tym krześle teraz. Wychodzi cały ten byt z ciała Kacpra i siada na tym krześle. Z całej woli, serca, płuc, ciała, ciał subtelnych wychodzisz i siadasz.

Kacper: Coś wychodzi ze mnie.

Nikodem: Powtórz to tak jak napisałem. Wystarczy że to powiesz.

Kacper: Powtarzam.

Nikodem: Odkleja się z serca, płuc, nerwów, głowy, rdzenia i siada na tym krześle, bo tak mu rozkazuje. Nie ma wyboru kiedy „wlazł” w cudze ciało, bo to ciało nakazuje i jest panem.

Napisz: Cofam wolę i zezwolenie, jakie dało przyzwolenie na opętanie mnie i podtrzymywanie tych bytów we mnie. Anuluje swoją wolą te umowy i przyzwolenia.

Kacper: <piszę>.

Nikodem: Popatrz na to krzesło.

Kacper: Coś wylazło.

Nikodem: Używam do tego krzesła, bo każda istota musi zużyć sporo własnej energii żeby podtrzymać taką materializację, a ty jest uziemiony (czytaj: nie musisz latać i patrzeć nie wiadomo gdzie). Opisz i zapytaj się o imię.

Kacper: Istota ciemna, która otacza się czerwoną aurą, żeby jej dokładnie nie widzieć.

Nikodem: Pamiętaj że twoja wola jest silniejsza od woli tego bytu, to on żre ciebie, a nie ty jego.

Kacper: Ha. OK.

Nikodem: Powiedz że anulujesz czerwoną aurę i ją kasujesz. Ma się pokazać w całości.

Kacper: Czarna skóra i żółte oczy.

Nikodem: Jak ma na imię i co robi?

Kacper: Jakby ma łuski na ciele. Brrr. On służy swojemu panu i dobrze się bawi.

Nikodem: Co robi tobie?

Kacper: Imię na S, Saruel, Samuel. Nie mogę zrozumieć.

Nikodem: Wyraź intencje uwolnienia się od telepatii. Ten byt nie ma żadnej woli ani mocy. On jest podległy tobie teraz.

Kacper: Zdejmuję całą telepatię z siebie i uleganie tej telepatii, ten byt nie ma już żadnej wolni i mocy i wpływu na mnie, został zdemaskowany, to on teraz jest podległy mnie.

Nikodem: Z czyjego rozkazu jest obok ciebie? Co miał robić?

Kacper: On z tego żyje. Czuje, że z rozkazu <imię>, <imię> i Lucyfera.

Robi to co mu mówią i dobrze się bawi.

Nikodem: Anulujesz jego misje teraz wobec ciebie i wszystkich twoich bliskich. To on ci podesłał <imię wcielenia> i wiele innych. Ty myślałeś, że to twoja dusza jest obok ciebie.

Kacper: Możliwe, bo <imię wcielenia> przestało mnie bawić, a w pracy robiłem podobne numery jak to wcielenie. Ziomki miały ubaw, a ja czułem że to nie ja gdzieś tam w środku.

Nikodem: Ty musisz psychicznie zrozumieć, co się właśnie stało i dzieje.

Kacper: A wczoraj zrobiłem jogę żeby się wyciszyć i mówię: scalę się przed dzisiejszą sesją. I chyba podobnie to wyglądało. Pod kontrolą systemu i tych istot.

Nikodem: Lucyfer całkowicie przejął zasoby, ale tak naprawdę on wziął co jego. Co jeszcze może być w tobie od tej istoty?

Kacper: Podpuszczanie na wrzucanie pieniędzy w giełdę. Manipulacja była żeby mnie zdołować, uruchomić dawne wzorce hazardu.

Nikodem: Pamiętaj, ja trzyma tego gada w miejscu swoją wolą (twoją).

Kacper: Sprzedałem wiele swoich rzeczy, zainwestowałem i summa summarum przegrałem.

Nikodem: Patrzę na twoje ciała subtelne i wzorce podświadome. Zacznijmy od tego.

Powiedz: Cały kod i pieczęć, że moje ciało należy do kogokolwiek innego tylko nie do mnie rozpuszczam i kasuje teraz. Cały kod i pieczęć podświadomą wdrukowaną w podświadomość i mózg, że moja aura, moje energie są zbyt słabe żeby mnie chronić anulujemy i rozpuszczamy teraz.

Kacper: <przepisuje>.

Nikodem: Coś zaczyna się zmieniać w twoich wibracjach.

Dalej: Teraz wraca moja siła i moja moc sprawcza, bo ona zawsze była we mnie. Moja oś psychiczna wraca na swoje miejsce.

Kacper: <przepisuje>.

Nikodem: Musieliśmy zdjąć kody i pieczęcie najpierw, bo wynalazki tej istoty trzymały się przez wibracje kodów, czyli twoją zgodę. Wyrzuć teraz z serca te podłączenia, ze splotu, z tyłu z pleców, z głowy. Wszystko wyrzuć przed to krzesło.

Kacper: Ta istota syczy na mnie.

Nie masz już żadnego wpływu na mnie Saruel, Samuel czy jak cię tam nazywają. Wszystkie te istoty podobne do ciebie, istoty lucyferyczne nie mają już żadnego wpływu na mnie. Moje jest prawdziwie moje.

[zaczynam to czuć]

Nikodem: Powiedz: wyrzucam ze swojego ciała i ciał subtelnych wszystkie obce rzeczy, które nie należą do mnie. Wszystkie kody że bez tego jestem nikim anuluję, wycofuję wiarę z tego. Zawsze miałem wartość w sobie.

Kacper: <przepisuje> Wszystkie te nanoboty w moich ciałach , czakrach, sercu i umyśle wyrzucam z siebie i kasuję je, rozpuszczam.

Nikodem: Musisz poczuć, bo ty swoją wolą, swoimi słowami tworzysz i niszczysz, w twoim polu to wszystko zachodzi i się dzieje, bo ty tak chcesz. Ty tu jesteś panem, nikt inny. A wszystko co wlazło w twoją aurę działa na twoich zasadach.

Kacper: Rozumiem, a gdzieś zasiana jakaś niepewność czy wszystko już wyszło.

Nikodem: Teraz powiedz żeby wszystkie te zabawki się rozpuściły, które leżą przed krzesłem.

Kacper: OK.

Nikodem: Napisałeś: ta istota ma żółte oczy, łuski i syczy. Powiedz: to nie jest moja dusza, to nie jest moja wj, to nie jest mój opiekun, to nie jest moja podświadomość, co nie oznacza, że nie mam duszy.

Trzeba się nauczyć siebie stawiać na pierwszym miejscu. Niestety twoja świadomość, ale także psychika, struktura ja nie odróżnia cudzego od swojego, ale to jest właśnie skutek opętania, tak mocnej ingerencji i odwoływania się do czegoś na zewnątrz. Do tego dochodzi automatyzm i bezmyślne powtarzanie regułek, formułek, scalanie energii która nie należy do ciebie tylko za taką się podaje.

Kacper: Ten gad siedzi dalej i patrzy tylko.

Nikodem: Popatrz na niego i zapytaj gdzie jego miejsce.

Kacper: Powiedziałem.

Nikodem: On płacze za tymi zabawkami jakie stracił przed chwilą.

Kacper: Musiałem przemyśleć. Masz racje, bo ja zawsze mówiłem: niech dusza zrobi, niech moje wyższe ja zrobi, uleczy. A ja potem na piwo i przyjemności.

Nikodem: Zapytaj się gdzie chce wylądować, w jakim miejscu?

Kacper: Mówi że nie wie.

Nikodem: Pewnie boi się wrócić, bo go zaraz przetrzepią za niewykonanie misji. Zapytaj się ile ma linek do innych, w ilu ludziach siedzi?

Kacper: Chce dalej się bawić. Tak, bo on tak sobie lata: raz tym, raz z innym.

Nikodem: Powiedz: nakazuje ci wyrzucić i odczepić się teraz od wszystkich ludzi z którymi się połączyłeś w tym wymiarze i miejscu.

Kacper: Może to serce zbiorcze, które widziałem na początku to podpięcie serc do jego woli.

<uwalniam>.

Nikodem: Nakaż mu, czyli powiedz: nakazuje ci odczepić się teraz od wszystkich ludzi z którymi się połączyłeś w tym wymiarze i miejscu. Zwijaj wszystkie swoje macki i energie.

Kacper: On z piekielnych wymiarów, tam czułby się jak w domu.

Nikodem: Niech zwija energie. Ma na to 5 sekund. Potem wszystko straci i będzie płacz.

[patrz na niego]

Kacper: O shit (śmiech).

Nikodem: 5.

4.

3.

2.

Kacper: Jakby zwija się w pośpiechu i przez jakiś portal znika.

Nikodem: Teraz dotknij ręką tego portalu i go zamknij tak naprawdę.

Kacper: OK.

Nikodem: [Ja ci pokazuję jak to zamykać] Odbierz prawo do otwierania tego portalu i do tej energii wszędzie dookoła ciebie i na ziemi.

Kacper: Odbieram prawo do otwierania tego portalu i do tej energii wszędzie dookoła mnie, moich bliskich, innych ludzi i na całej ziemi. Raz na zawsze zamykam ten portal.

Nikodem: Na gardle coś?

Kacper: Coś przylepione, jakaś energia mazista. Znowu kaszel.

Nikodem: Dobrze, bo to dobra reakcja organizmu na uwolnienie.

W gardle masz nakazy i kody, które podtrzymują uległość i brak sprzeciwu. Nie. Nikt nigdy nie jest bezsilny.

Kacper: OK. To by się zgadzało w sumie.

Nikodem: To jest twoje ja: gardło pozwala wyrazić myśli w słowa, pozwala na wibracje. I to co mówisz się dzieje, czyli trzeba zwrócić wolność myślenia i wypowiadania.

Dotknij rękami szyi. Obejmij czule.

Kacper: OKEJ.

Nikodem: Powiedz: Akceptuję swoje ciało, swoją doskonałość i niedoskonałość, szanuję to co wiem i akceptuje to czego nie wiem. Pozwalam sobie, swojemu gardłu swobodnie się wyrażać i uwalniać tylko swoje własne energie. Dlatego zamykam ten portal w gardle na każdym ciele subtelnym.

Kacper: Ła, portal się zamknął. O fuj.

Nikodem: Nie potrzebujesz tam wsparcia innych ludzi, innych dusz, innych bytów, obcych energii, ich głosów, rozkazów. Ty jesteś wystarczający do tego co potrzebujesz osiągnąć i zrealizować.

Kacper: Tylko sobie to powiedziałem i czuję inaczej gardło.

Nikodem: Tak, bo przez ten portal przechodziły energie, które „tęskniły” za tym gadem, wołały go. Portal nie na zewnątrz, a w tobie samym.

Kacper: Tak, to były te energie, które mówiły, że fajnie być <imię wcielenia>. A to fajne nie było. ON się bawił nie ja.

Nikodem: A pomyśl sobie gdy scalasz takie wcielenie, jaki to gwałt dla ciała. A raczej co jest w środku takich energii. To gardło musi wrócić do swoich wibracji i domknięcia.

Kacper: Powiem sobie: jestem wystarczająco silny do tego by osiągnąć co potrzebuję i to zrealizować. Nie potrzebuję tam wsparcia innych ludzi, innych dusz, innych bytów, obcych energii i rezygnuję raz na zawsze z poddawania się wpływom innych istot.

Nikodem: To jest tak, jakbyś musiał się wyprostować i powiedzieć: żyję, dowodzę, miłość, radość, wolność, wybór.

Teraz sprawdzam twoje każde ciało i czakrę. Teraz splot słoneczny. Powiedz: ja żyję, ja tutaj dowodzę, wszystko co potrzebuję do życia i szczęścia mam w sobie: miłość, radość, wolność wybór.

[po chwili]

To już ma energię. Dobrze. To jest ważne, bo chodzi o to żeby twoja podświadomość, mózg odróżnił co ty mówiłeś, a co przechodziło wibracyjnie od tego bytu, a co niestety twoja podświadomość uważała za swoje.

Kacper: Tak, ja już od jakiegoś czasu obserwowałem w sobie walkę z nim. W sensie mój wewnętrzny głos i jego, i nieraz sobie mówiłem: jak coś głupiego podsyłał to już mnie nie śmieszy, zamknij się.

Nikodem: Ludzie myślą, że opętanie wygląda jak na filmie Egzorcyzmy Emily Rose, ale to jest tylko jeden rodzaj opętań.

Na czakramie splotu masz wlep przeźroczysty uległości wobec woli i decyzji kobiet, kod (pieczęć) brzmi: „przyjmuje bezkrytycznie to co mówią” (mogą wpływać również byty o wibracjach kobiecych). Odczep siatkę z głowy, splotu i do ognia.

Kacper: Ostatnio wybiło mi uległością, zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Głównie z szefową w pracy.

Nikodem: Siatka jest na ciele eterycznym, astralnym i mentalnym, a na ciele przyczynowym pewnie jest esencja tej ścieżki, wdruku.

Kacper: Praktycznie to chyba jestem cały owinięty.

Nikodem: Zgadza się. Przez taką siatkę przyciągasz podświadomie osoby, które robią to, co nakazuje ten druk, ta wibracja energetyczna. Mają twoje zezwolenie.

Kacper: Odwinę się od czubka głowy.

Nikodem: Przejąłeś inicjatywę. Super.

Kacper: Uległość mnie osłabiała.

Nikodem: Jakbyśmy poszukali wzorców biologicznych to pewnie: uległość pozwalała ci przeżyć, to program męskich przodków.

Kacper: Coś na czakramie sakralnym odczuwam.

Nikodem: Hm. Jeszcze nie widzisz wszczepień przeźroczystych od Lucyfera, a to nadal jest na ciele mentalnym.

OK. Daje ci „tam wyżej” informacje jak to wygląda. Teraz dotknij jeszcze raz ciała mentalnego i to wysuń. To wygląda jak układ nerwowy.

Kacper: OK. Momentami miałem znieprzytomnienie.

Nikodem: I jak dotykasz tego ciała z dwóch stron rękami, to tak jakbyś wysyłał echo, tak jak działa sonar. Myśl o tych energiach i natychmiast jak się zaświecą to je wyciągasz (zdradzam ci tu moją technikę).

Kacper: Ale to też daje nieprzytomność, jakby mentalną ekstazę i wpływa na niższe ciała, sakrę.

Chyba się uzależniłem od tych energii.

Nikodem: To masz wszczepione od czakramu podstawy na ciele eterycznym, aż po czakram korony w ciele mentalnym. Jedź od góry i najlepiej to wyciągnij głową.

Tu ci trochę pomogę.

Kacper: A co jak to wycofam, rozpuścić?

Nikodem: Tak, bo to się wije.

Kacper: Chyba rozumiem jak to robisz. Dobre.

[po chwili]

Tak wywinęło się z głowy.

Nikodem: To też przyciągało gady, boty, powołania lucyferyczne.

Teraz połóż dłoń na głowę i powiedz: leczę swoją głowę, swoje ciało, domykam na te wejścia, na wszystkie wejścia. Moja głowa należy do mnie. Nie muszę i nie będę przyjmował żadnej energii obcej, cudzej, oświeceniowej; używał regułek, formułek, scaleń. Wycofuję i odczepiam wszystkie kanały, kanały serca, miłości i inne ze swojego ciała i energii.

[po chwili]

Brawo. W końcu się zaświeciłeś.

Kacper: Robiłem.

Nikodem: Teraz dotknij podstawy.

Kacper: OK.

Nikodem: Połóż tam dłoń i powiedz: jest tu miejsce tylko na mnie i na moje własne, prawdziwe. Wszystkie kody które wpuszczały obce energie, obce byty, energie, postawy rozpuszczam i anuluje ich moc. Uwalniam to na każdym ciele i w każdym wymiarze. Wstań teraz od biurka i pochodź fizycznie.

Kacper: OK.

Nikodem: Wibracja na splocie wraca do swojego poziomu, ale to jest tak, jakby ona dawno została zapomniana przez ciebie (kim jestem, jakie są moje energie, co jest moje).

Teraz czakram sakralny. Kurcze tu prawie wszystko oddajesz, ale zgadzałoby się z wzorcami biologicznymi i rodowymi.

Kacper: Tak. Nawet nie będę zaprzeczał.

Nikodem: W ciele emocjonalnym (astralnym) kiedy tworzy się wibracja energii ona jest zmieniana na złość i frustrację. Na ciele eterycznym jak tworzy się u ciebie energia jasna, kreatywna, lekka to oddajesz.

Kacper: Hm.

Nikodem: Znasz mechanizm i co z tym zrobisz? Twoje ciało to twoja świątynia.

Kacper: Tak, bo szefowa na początku była inna. Zresztą nie tylko ze mną ona ma problem, ludzie ogólnie narzekają.

Nikodem: Zacznijmy znowu od głowy. Powiedz: Mogą swobodnie myśleć i moja myśl może wzrastać i się materializować, moje myśli prowadzą do innych myśli, inspiracji, wniosków. Cały automatyzm z ciała mentalnego wyrzucam przed siebie.

Kacper: OK.

Nikodem: To jest moja jaźń, to jest moja świadomość. Przyjmij to ciało mentalne, nie ma co go oceniać to przecież TY. Uczysz się, a to wszystko co cię spotkało było cenną lekcją.

Kacper: <mówię>.

Nikodem: Ładnie. To ma energie. Dodaj: …ale również pozwalam sobie na sprzeciw, na zaznaczenie granicy, na swoje zdanie, pozwalam sobie mówić nie.

Kacper: <mówię>.

Nikodem: Tylko to powiedziałeś i już ciało mentalne ma nowe informacje. Wcześniej oczywiście miałeś takie informacje, ale przez ingerencje twoja oś psychiczna, ja było wycofane na drugi plan, ty byłeś sługą, służyłeś, udostępniałeś, czyli było „mało ciebie w tobie”.

Ciało astralne. Tam wytwarzasz złość i frustrację, ale nie czerpiesz z tego mocy tylko jest ci to wyciągane. Co tutaj zrobisz? Pomyśl.

Kacper: Myślę.

Nikodem: Złość się przydaje kiedy musisz wybić się z zastoju, przełamać coś. Frustracja również mówi o pewnym stanie dzięki któremu można podsumować, wyciągnąć wnioski i pójść dalej.

Kacper: U mnie jest: złość, frustracja i poddanie się.

Nikodem: …i służba. Ostatni temat to temat biologiczny do zrobienia w osobnej sesji.

Na tym ciele masz uzależnienie narkotykowe i uzależnienie od astrali nihilizmu, obojętności, uległości, bezsensu. A kiedy twoje ciało mentalne – przez wibracje ciała astralnego – jest odcięte od ciała eterycznego, robisz dziurę. Wówczas wchodził ten gad i inne byty.

Kacper: No to pewnie jeszcze z czasów palenia marihuany.

Nikodem: Przytul siebie teraz, obejmij siebie rękami tak ciepło jak potrafisz i pomyśl, że przytulasz ciało astralne. Zrób to teraz.

Pozwól na ciepło w ciele, w sercu. Powiedz: szanuję siebie i akceptuję, dziękuję za lekcję jaką przeszedłem. I teraz pomyśl, że zwiększasz częstotliwość tego ciała.

Kacper: OK.

Nikodem: Śmiało. Pokazuje ci „tam wyżej”.

Kacper: Tak.

Nikodem: Istota miała kontrolę nad tobą nie tylko przez niewłaściwą metodę i praktyki rozwojowe, ale przez niskie stany które wzmagała, przez ten narkotyczny sen.

Kacper: Rozruszałem ciało astralne, trzeba wyrobić nowe nawyki.

Nikodem: Teraz ciało eteryczne. Zawołaj swoją szefową i powiedz jej grzecznie: „Koniec zasilania i oddawania energii. Co to w ogóle za pomysł”. Dodaj: „Zabierz te sznury”.

Kacper: Terror w pracy.

Nikodem: Przecież ma swoje energie.

Kacper: Koniec zasilania i oddawania wam moich energii, poddawania się waszemu terrorowi!

Nikodem: Już po energii słowa widać walkę. Takimi słowami wzmagasz sprzeciw, a ten rodzaj energii i słów podtrzymuje linki. Akcent jest na: oddawania i zasilania.

Kacper: Aha.

Nikodem: Niech zabiera swoje sznury a ty zwyczajnie bądź w sobie i czuj, że jesteś wolny, bo taka jest twoja wola.

Kacper: OK, teraz inaczej to zabrzmiało.

Nikodem: Bo tu ani złość nie jest potrzebna ani prośby, błagania.

Kacper: A w żebrach mnie zabolało po lewej stronie.

Nikodem: Atak. Kto i czym.

Kacper: Jakaś kobieta. To zabrzmiało „na odchodne, a masz!”.

Nikodem: Za to uwolnienie i odczepienie?

Kacper: Próbuję wyczuć.

Nikodem: Czyli zostawiłeś furtkę w postaci ukarania siebie za uwolnienie. Dlaczego te osoby mają prawo do oceny i karania ciebie?

Kacper: Coś przebite. Tak, może za mało pewności siebie w tym uwolnieniu było.

Nikodem: Miecz pod serce, ale w śledzionę. Trochę chrystusowe przebicie boku.

Kacper: Pewnie jakiś kod/program pozwolił na to.

Nikodem: Powiedz: „Pozwalam sobie zobaczyć i poczuć ten kod, który pozwolił na atak”, bo przecież aura naturalnie chroni. Jak brzmi kod?

Kacper: Sztylet wbity z kodem: „nie będę podnosił ręki ani karał kobiet”.

Nikodem: Tak jest, bo to wzorzec rodowy. W którym momencie podczas tego uwolnienia podniosłeś rękę na swoją szefową? Mówiłem wcześniej o tonie uwolnienia.

Kacper: Tego ci nie napisałem, ale jak szefowa „podleciała” powiedziałem na koniec „wypad” i podniosłem rękę.

Nikodem: Widzisz, czyli była złość i brak szacunku.

Kacper: To była automatyczna reakcja.

Nikodem: Jak te formułki. A co napisałem?

Kacper: Hm.

Nikodem: Tak właśnie wygląda efekt sprzeczek, kłótni lub kiedy przyklejasz się do oskarżyciela odpowiadając na jego ocenę. Tak nie robimy.

Kacper: Napisałeś: tu ani złość nie jest potrzebna ani prośby, błagania. Jakoś mi to umknęło.

Nikodem: Napisałem także: niech ona zabierze swoje sznury, a ty czuj zwyczajnie wolność od tego. Kiedy ta osoba zabierała sznury, zabawki, podłączenia odczuwała wstyd, ponieważ odkryłeś jej manipulacje. Każda zdrowa psychicznie osoba odczuwa wstyd lub poczucie winy.

Kacper: Aha. No tak, ale to po co atakować. A rozumiem. Dałem „wejść” w siebie przez złość, która wyszła przez słowa i mój gest ręki. Dalej czuję ból po ataku, muszę wyciągnąć ten sztylet.

Nikodem: Wyciągnij sztylet i postaw go przed siebie. Zaatakowała, bo ty ją zaatakowałeś słowami „wypad”.

Kacper: Robiła to co robiła.

Nikodem: Możesz się uwalniać na poziomie siły i mocy, ale to ciągle gdzieś trzyma przy tej osobie lub strukturze. Nauczysz się tego. Ten sztylet jest takim symbolem: oko za oko, ząb za ząb.

Rozpuść go teraz.

Kacper: OK.

Nikodem: Powiedz: rozumiem jak działają energie i rozumiem, że kiedy chcę się uwolnić nie muszę oceniać, atakować, umniejszać, walczyć, degradować. Dzięki temu działaniu pozwalam sobie i tej osobie na własne i nie wytwarza się karma ani się ona nie potęguje. Kiedy sobie daję wolność, innym zwracam wolność.

Kacper: Ja chyba w swojej złości i przez program rodowy uległości wobec kobiet nie chciałem siedzieć cicho.

Nikodem: Tu się nic nie stało, bo to szefowa zaatakowała, ale ja uczę i wymagam podejścia asertywnego i niezależnego, nieoceniającego. Ogólnie nie chodzi o kobietę i mężczyznę, o białego i czarnego, o kosmitę czy człowieka. Na wszystko patrzysz jak na wibrację energii, która posiada świadomość, wolę i ona jest na różnym poziomie i czerpie siły z różnych postaw. Ty po prostu się nie łączysz z kimś/czymś takim, nie wchodzisz w te gry, gierki, emocje, podkręcenie. Tak łatwiej uwolnisz się od podziału na lewe i prawe, białe i czarne, góra i dół, męskie i żeńskie, czyli od dualności.

Ranę po sztylecie uzdrów swoją energią.

Po drugie przy twoim poziomie frustracji i zniewolenia, przy tych emocjach i potrzebach tak silnie wypartych, w końcu chwyciłeś oddech, poczułeś wiatr, możliwość. My nawykowo szukamy kogoś na kim możemy się wyżyć, na kogo zwalić winę, żeby ocenić, skrytykować, ale to jest nasza frustracja osobista i ona zawsze dotyczy nas samych, nie tej osoby. Ocena mówi o oceniającym.

Jak potrzebujesz: idź walnij patykiem w ziemie, powal w worek, pobiegaj aż do zmęczenia, idź na siłownie. Jednak proponowałbym pochodzić wzdłuż rzeki, strumienia i poszukał ładnych rzeczy, pięknych widoków za które jesteś wdzięczny.

Kacper: Tak zrobię.

Nikodem: Ocenianie kogoś ma też formę ukrytego karania, mszczenia czy nieuwolnionego żalu.

Kacper: Ten atak przerwał twoje słowa o gęstości eterycznej, że tam inaczej ataki wyglądają.

Nikodem: Wybrałeś a my skończyliśmy. Musisz też w głębi serca podsumować metodę jaką pracowałeś. Tyle lat i twoja struktura ja powinna być wolna, niezależna, a przynajmniej zintegrowana, a tu tyle strachu, zależności, obce miesza się z własnym, żadnych granic.

Kacper: Prawda.

Nikodem: Daj sobie zgodę na naukę, uczenie się nowych rzeczy i nowych odpowiedzi w miejsce automatycznego reagowania.

Kacper: Brawa dla mnie i dla ciebie (śmiech). Cenna lekcja.

[po chwili]

Spojrzałem w lustro i inaczej na siebie patrzę.

Nikodem: Widzisz siebie a nie oczy innej żerującej na tobie istoty. Teraz się będzie goiło u ciebie.

Kacper. Dobre uwolnienie, aż się wzruszyłem trochę. Dzięki za pomoc.

Nikodem: Masz zupełnie inne energie, milsze, cieplejsze.