Po co uwalniać inicjacje

Na temat słowa inicjacja czytamy: „Inicjacja występuje w następujących znaczeniach:

rozpoczęcie czynności, procesu działania (zob. inicjalizacja)
ceremonia przyjęcia nowego członka
obrzęd przejścia na kolejny, wyższy poziom wtajemniczenia,
inicjacja seksualna – rozpoczęcie współżycia, obcowania płciowego.

Często inicjacja jest zrytualizowana i towarzyszy jej odpowiednia ceremonia. Jest tak zwłaszcza w przypadku, kiedy inicjowany wstępuje do jakiegoś zakonu lub tajnego stowarzyszenia, co oznacza wtajemniczenie w sekretne doktryny czy misteria starożytne. W przypadku inicjacji mistycznych jest to nie tylko uhonorowanie i uznanie członkostwa, ale często również nadnaturalny przekaz wiedzy, stanu uświęcenia lub nadzwyczajnych zdolności i mocy”.

Raz podczas konsultacji usłyszałem od dziewczyny: „Zawsze uważałam, że im więcej inicjacji w różne metody, ścieżki, techniki, tym lepiej dla mnie i mojego rozwoju. U ciebie czytam coś zupełnie innego. Na początku mnie odrzuciło, teraz dokładnie rozumiem, o co tu chodzi, po co to”.

Już wyjaśniam.

Na początku czasu byłeś sobie duszą KONKRETNEGO gatunku, miałeś jakiś KONKRETNY rodzaj własnej energii, wibracji, dodatkowo pełniłeś KONKRETNĄ funkcję. Z biegiem czasu i upływem lat Ty jako dusza oraz Ty jako osobowość żyjąca w różnych światach: uczyłeś się, podglądałeś, modelowałeś, zazdrościłeś, podziwiałeś innych, różnych od Ciebie i Twojej energii. Postanowiłeś więc być lub stać się kimś lepszym, oczywiście z pomocą przychodziły inne dusze, mistrzowie, u których się inicjowałeś. Wszystko to odbywało się nie za darmo, płaciłeś bardzo wysoką cenę. O tej cenie porozmawiamy.

Czasem podczas uwolnień dochodzimy (świadomie) do momentu oddania swoich cząstek energii. W zamian dusza otrzymywała przydział w konkretnej hierarchii, dostęp do mocy potrzebnej do walki, zbawiania, naprawiania czy nową umiejętność. Oddanie własnej energii i przyjęcie obcej odbywało się w formie dużej ceremonii, pieczętując ich moc oraz zwiększając ważność.

Po inicjacji zostajesz „podpięty” sznurem, znakiem magicznym do jakiegoś konkretnego zbiornika energii szkoły, nurtu, ścieżki, astrala. Czujesz się mocniejszy, pełniejszy, lepszy i co najważniejsze, ważniejszy. Oczywiście oddajesz własne energie, bo nie ma nic za darmo. Zostałeś zainicjowany i nagle: leczysz, zbawiasz, inicjujesz kolejnych, nawracasz czy chodzisz wiecznie rozentuzjazmowany, nakręcony.

I. Ty naturalny, widać Twoje energie, wydzielasz własne światło, możliwe jest poczucie Ciebie.
II. Świecisz się jak landrynka, masz wiele energii różnych szkół, ścieżek, mistrzów. Energie wydzielane są większe, mocniejsze, bardziej wpływowe, niemożliwe jest wyczucie Ciebie prawdziwego.

Wiele dusz nie chce rezygnować z inicjacji, bo daje im to prestiż, lans, są kimś więcej, niż zawsze były. Ilu to biznesmenów ma „niezłe” inicjacje w czakramie podstawy; gwiazdy muzyki w czakramie sakralnym (seksualnym); prezenterzy w czakramie splotu słonecznego i gardła; hipnotyzerzy czy znani youtuberzy w czakramie trzeciego oka, wschodni mistrzowie duchowi białe energie w czakramie korony. Od szkolenia do warsztatów, od życia do wcielenia, od ścieżki do nauczyciela nabywasz różne inicjacje, które zaczepiają się, dosłownie montują, w Twoich ciałach subtelnych i czakrach, zmieniając Cię niekiedy do rdzenia.

Czym jest rdzeń? Podobnie jak twoje wibracje czymś unikalnym, stanowiącym esencję Ciebie, nikogo innego. Ludzie na całym świecie szukają swoich połówek duchowych, członków rodzin duchowych. Jeśli jednak, przez swoje liczne życia, praktyki, nie pracują nad sobą i ze swoją duszą, to noszą w sobie i na sobie energie:
a) przeszłe,
b) odpychające i obrzydzające,
c) podświadome,
d) przodków,
e) wspominanych szkół i praktyk inicjacyjnych, religijnych,
f) kochanków, partnerów,
g) mistrzów, kody byłych nauczycieli.

A jeśli nosimy, to nie widzimy siebie prawdziwego, pierwotnego, zatem jak możemy poznać kogoś naprawdę bliskiego, jak mamy go poczuć? Wspominam o tym w książce Dbaj o siebie w rozdziale Podryw na rodzinę duchową.

Ćwiczeniem. Pierwsze z nich przedstawia Tildę Swinton, drugie mistrzów Dalekiego Wschodu.

Tilda
Jogini

Od Tildy biją energie naturalne, pierwotne, można powiedzieć, niczym niezaburzone ani zniszczone, co najważniejsze, NIE KRYJE SIĘ, NIE WSTYDZI, JEST DUMNA Z TEGO, KIM JEST, JAKA JEST! Mistrzowie Dalekiego Wschodu, szczególnie siedzący na ziemi w pozycji lotosu, charakteryzują się różnymi energiami pierwotnymi i innymi gatunkami dusz, mimo tego emanują jednym rodzajem energii, powiedzielibyśmy, zalatują inicjacjami „chrystusowymi”, „guru jogi”.

Jak ktoś ma być sobą, żyć na swoich energiach, jeśli celem istnienia w duchowości Wschodu, w prądzie umysłu oświeconego (Tolle, Wilber, Mooji), popularnym „New Age” gloryfikującym Plejadan i medytację w fazach księżyca, jest zjednoczenie z najwyższym Absolutem, a nie ze sobą. Nie chodzi więc o bycie sobą, tylko całością wszystkiego, być wszędzie i zarazem nigdzie. Nie ma tutaj mowy o otwieraniu na duszę, na scalenie ciał subtelnych, na odzyskiwanie siebie prawdziwego, na uwalnianie zależności od innych ludzi, dusz, bóstw, poglądów, na emanowanie swoimi energiami. Po co? Żeby w końcu nie zakrywać się cudzym, nie prosić guru o rozgrzeszenie, nie szukać duchowości poza sobą, nie szukać sukcesu w jakiejś metodzie, by poczuć siebie prawdziwym, lekkim; o otwarciu na miłość, związek w miłości, a nie karmie i długu – nie wspomnę.

Inicjacja wiele nakazuje i do wielu rzeczy zobowiązuje. Przede wszystkim duchowo i energetycznie jesteś podległy mistrzowi (jego duszy), a przecież istniejemy nie po to, żeby cokolwiek musieć.  Wstyd przed swoją czernią, szarością, smutkiem, brakiem światła to nic takiego, gdzieś w sercu pamiętamy, jacy byliśmy, i co możemy odzyskać, krok po kroku, sesja po sesji, miesiąc po miesiącu – po prostu zdecydujmy się BYĆ SOBĄ, wtedy wszystko, dosłownie wszystko w naszym życiu się zmieni. Nie będziesz jak ON lub ONA, będziesz jak TY.

Nikodem Marszałek
sierpień 2015

Jedna myśl na temat “Po co uwalniać inicjacje

Możliwość komentowania jest wyłączona.